Search
  • Anna Schreibert

Kłamstwo zabija powoli

Kiedy prawda zastąpiona jest milczeniem, milczenie jest kłamstwem. – Y. Yevtushenko



Kłamstwo to najbardziej pierwotna i prymitywna forma samoobrony człowieka.

Myślę, że kłamstwo jest proste na początkowym etapie. Przychodzi właściwie bez wysiłku, naturalnie. Tuszuje nieporządane zakłopotanie, przybiera kształt przyjemny dla sytuacji.


Według mnie kłamstwa mają, bądź nie mają wytłumaczenia czy usprawiedliwienia.

Tak bardzo jak nie jestem zwolenninkiem kłamstw, właściwie nimi gardzę, utożsamiam z tchórzostwem, to jestem w stanie zrozumieć, dlaczego matka nie chce odkryć prawdy przed dzieckiem, które jest śmiertelnie chore, czy kochający ojciec nie wie jak powiedzieć własnym dzieciom, że umiera.


To są kłamstwa wybaczalne, zrozumiałe, dotykajace nas w swej tragedii.

Wciąż z definicji są kłamstwem, ale umiem je rozgrzeszyć, postawić się w roli osoby, która kłamie i uczciwie zapytać: „A co jabym zrobiła??”

Może też bym kłamała chcąc oszczędzić bólu najbliższym.


Jednak kłamstwo, o którym chcę napisać nie ma nic wspólnego ze śmiercią, bólem czy cierpieniem. To kłamstwo, które przynosi ból i cierpienie, kłamstwo, które zdecydowanie dominuje w palecie kłamstw; to to, które wyrzucamy by chronić własne zaniedbanie czy nieuczciwość i chwilę póżniej nie wiemy co z tym zrobić. To takie głupie, niedojrzałe, tchórzliwe kłamstwo. To bakteria, która zatruwa powietrze, wkrada się do życia, a Ty wciąż udajesz, że to nic takiego, przecież dalej oddychasz.

Oddychasz, ale jakby trudniej...


Kłamstwo to coś, co przez nieuwagę, bądź absolutnie świadomie, tak łatwo zaszczepić, zaaplikować i tak trudno się z tego oczyścić, uwolnić.

Kłamiesz będąc mięczakiem, ale potrzebna jest bohaterska odwaga by świadomie się do tego przyznać i położyć temu kres.

Kłamstwo zaserwowane raz pozostawia nieprzyjemny posmak, którego nie sposób się pozbyć.


Dlaczego kłamiemy, skoro wierzę, że wszyscy zgadzamy się, że kłamstwo jest złem? Nikt z nas nie chce być zaszufladkowany jako kłamca. Dlaczego więc wciąż kłamiemy?


W oparciu o moje własne obserwacje i przemyślenia wierzę, że jest to absolutnie pierwotna, sięgająca czasów ameby, forma samoobrony.


Kłamiemy, by nie być poddanymi konfrontacji.


Kłamiemy, gdy wiemy, głęboko, podświadomie, na poziomie instynktu, wiemy, że robimy źle, że nasze wybory zostaną poddane nie do końca przychylnej ocenie.


Kłamiemy, bo obawiamy się niewygodnych i przytłaczających pytań.


Kłamiemy, bo w tym jednym momencie wydaje się, że to takie kłamstwo na chwilę.


Nie mamy lepszego rozwiązania, sytuacja przerosła nasze zdolności wyważania rzeczywistości.

Teraz skłamię, ale za chwilę znajdę sposób, żeby to odwrocić, wybrnąć, wyprostować, wytłumaczyć.

Wprowadzamy w ruch machinę, uruchamiamy siły destrukcji. Kłamstwo poszło w eter!

Chcę wierzyć, że wszyscy mamy poczucie winy, gdy kłamiemy.

Jednak pod wpływem emocji, paniki, która pojawia się tuż przed tym zanim skłamiemy, zapominamy, że nie ma prostej drogi by zboczyć z kłamstwa.

To jak trucizna, która zatruwa wodę, powietrze, jedzenie.

Nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo wślizgnęło się w nasze zycie, dopóki nie okazuje się, że nie możemy spać, jeść, oddychać. Jesteśmy chorzy. Kłamstwo zabija – nas, nasze relacje międzyludzkie, naszą swobodę i wolność myślenia. Jeżeli raz skłamiesz, już zawsze musisz pamiętać, co komu powiedziałeś, kogo zaprosiłeś na progi domu, a kogo na obiad.

Kłamstwo przychodzi tak prawie bez wysiłku, by po chwili okazać się obezwładniająco ciężkim bagażem do dźwigania.

Darzę ogromnym szacunkiem ludzi, którzy umieją się do kłamstwa przyznać.

Wiem, że nie robią tego dla mnie, czy dla Ciebie.

Robią to dla siebie, bo dużo lżej jest żyć bez garba kłamstwa.

I tak jak kłamstwo jest pierwotna formą samoobrony, tak przyznanie się do niego jest siłą instynktu przetrwania. W końcu możesz znowu oddychać!


To ludzie, którzy dbają o higiene własnego samopoczucia, równowagi mentalnej tak samo skrupulatnie jak co wieczór dbaja o higienę własnej jamy ustnej, myjąc zęby.


Uwielbiam ludzi czystych, dobrze pachnących, ale jeszcze bardziej uwielbiam ludzi, który patrza mi prosto w oczy!


Ja patrze prosto w oczy!


Nie kłamię. Są rzeczy w moim życiu, z których nie jestem dumna, ale nie kłamię. Może nie chcę o nich opowiadać, ale jeżeli spytasz, otrzymasz uczciwą odpowiedź. Te wszystkie rzeczy, zdarzenia, lepsze, gorsze, ukształtowały mnie. Nie było łatwo, ale też nie było na tyle trudno by kłamać.

Ponieważ nie do końca rozumiem ludzi, którzy kłamią, to trochę się ich boję. Jeżeli raz mnie okłamałeś, to czekam, kiedy zrobisz to ponownie. Mój mechanizm samoobronny zaczyna kreować armię. Ja sie wycofuję, bo moja armia prze zacięcie do przodu.


Oczywiście najbardziej boli, kiedy okazuje się, że ktoś dla mnie ważny skłamał.

Nie wiem, co mam z tym zrobić. Nie wiem jak mam rozmawiać, czy w ogóle rozmawiać? Zakładam, że byłeś świadomy swego kłamstwa. Nie lubię być dla nikogo wyrzutem sumienia, wolę, żeby każdy sam w swoim własnym czasie stawał na przeciwko siebie.


Więc często odsuwam się. Obserwuję, ale już nie ufam tak samo.

Powietrze zostało skażone. Jeszcze oddycham, ale ciężko.

I jeżeli kłamstwo dalej unosi się w powietrzu, to czuje, że umieram.

Muszę uciekać.

I wcale nie chcę uciekać, ale instynkt przetrwania jest silniejszy.


Nie jestem przejęty tym, że kłamałeś. Przejmuję się, ponieważ już nigdy ci nie uwierzę - F. Nietzsche

45 views