Anna-22_edited.jpg

Kontynując opowieść o sobie, chciałbym przedstawić kilka moich faktów.

Zawsze lubiłam pisać: od najmłodszych lat prowadziłam pamiętniki, a kiedy byłam już starsza, odkryłam i ukochałam wiersze jako formę ekspresji. Nigdy nie byłam pisarskim geniuszem. Moja nauczycielka od polskiego w średniej szkole stawiała mi tróję i twierdziła, że źle interpretuję poezję. A ja zastanawiałam sie skąd ona była tak przekonana, że jej interpretacja Stachury czy Białoszewskiego była trafna. Czasem wydawało mi się, że oni sami nie do końca byli świadomi przekazu.

Lubiłam wolność w interpretacji, z tym kojarzy mi się poezja, do dziś wolność kieruje moim życiem, choć nie tylko wiersze mam tu na myśli. Uwielbiam nadawać nowe znaczenie kilku małym słowom, tak, żeby poczuły się większe. Nie szukam potwierdzenia ani aprobaty tego co robię u „znawców tematu”, nie zależy mi na pochlebnej opinii tych, którym płacą za tą opinię. Dużo ważniejsze jest dla mnie dotarcie do ludzi nie opłacanych za czytanie, ludzi takich jak ja.

Wierzę, że moje postrzeganie świata, które zawsze było niezaprzeczalnie przekorne, może spowodować, że Wy też spojrzycie na ten świat inaczej. Czasem zmiana perspektywy przynosi nieoczekiwanie odkrywcze efekty. Mam potrzebę podzielenia się z Wami tym co czuję, co mnie smuci, bawi, czy co kocham. Nie boję się otworzyć, bo tylko wtedy mogę mieć nadzieję, że Wy też się otworzycie: przed samymi sobą, przed przyjacielem, księdzem czy kochankiem.

Dla mnie życie to przygoda, zlepek zdarzeń, które jak ponumerowane kropki każdy z nas jako dziecko łączył by odkryć zaskakujące obrazy. Każdy dzień witam z entuzjamem, a kiedy okazuje się, że to nie był „mój dzień”, wyciągam wnioski i stawiam czoło następnemu.

Posiadam ogromną odwagę życia, nie boję się wyrażać tego co czuję, co widzę, co myślę, nie dbam co myślą o mnie ci, którzy mnie nie znają. Jestem ostrożna w wyrażaniu personalnych opinii, gdy mnie o nie nikt nie pytał, bo rozumiem jak łatwo można kogoś zranić. Nie chcę nikogo ranić, ale też nie chcę być zraniona.

Jeżeli zdecydujecie się częściej zaglądać na mój blog, jestem przekonana, że w niedługim czasie będziecie wiedzieli, że mam niewielką tolerancję na głupotę, nie znoszę użalania się nad sobą, wierzę, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Ponieważ od prawie 20 lat mieszkam w Stanach, postanowiłam, że ten blog będzie dwujęzyczny. Angielski jest moim drugim językiem, którym posługuję się na codzień, więc nie uważam, że zranię komukolwiek uczucia opisując siebie jednym prostym zdaniem: „I am love, peace, and a little bit of go fuck yourself”.

 

                                             Dziękuję, że jesteś

                                                         AS

As I continue to tell you my story, I would like to present some of my facts.

I always liked writing: from an early age I kept diaries, and when I was older, I discovered and loved poems as a form of expression. I have never been a writer's genius. My teacher from Polish in high school put me C and claimed that I misinterpret poems. And I wondered why she was so convinced that her interpretation of Stachura or Białoszewski was so accurate. Sometimes it seemed to me that they themselves were not fully aware of the messages.

 I liked freedom in interpretation, that is what poetry reminds me of, to this day freedom directs my life, although it is not just poems that I mean. I love giving a few little words a new meaning so that they feel a bit bigger. I do not seek confirmation or approval of what I do with "experts on the subject", I do not care about the flattering opinion of those who get paid for their opinion. Much more important to me is reaching out to people not paid for reading, people like me.

I believe that my perception of a world that has always been undeniably perilous can make you look at this world differently. Sometimes a change of perspective brings unexpectedly revealing results. I have a need to share with you what I feel, what saddens me, entertains me, or what I love. I am not afraid of opening up, because only then I can hope that you too will open up: to yourself, to a friend, priest, or lover.

For me, life is an adventure, a patch of events that, like the numbered dots each of us as a child, combined to discover surprising images. Every day I greet with an enthusiastic approach, and when it turns out that it was not "my day", I draw conclusions and face the next one.

I have great courage to live, I am not afraid to express what I feel, what I see, what I think, I do not care what those who do not know me think about me. I am careful in expressing personal opinions when no one asked me about them because I understand how easy it is to hurt someone. I do not want to hurt anyone, but also  I do not want to get hurt.

If you decide to check my blog more often, I am sure that in a short period of time you will know that I have little tolerance for stupidity, I hate to feel pity for myself, I believe that nothing is impossible.

Since I have lived in the United States for almost 20 years, I have decided that this blog will be bilingual. English is my second language, which I speak on a day-to-day course, so I do not think I'll hurt anyone's feelings by describing myself in one simple sentence: "I am love, peace, and a little bit of go fuck yourself."

 

                                       Thank you that you are

                                                          AS